Wielokrotnie byłem krytykiem polityki zarządu Lecha Poznań i wielokrotnie sam się przyłączałem do akcji pod tytułem, „co ten trener robi w klubie”. W między czasie dotarło do mnie wiele informacji, które ugruntowały we mnie zdanie: Jose Maria Bakero zostań!
Każdy się zachwyca grą Barcelony. Kibice wręcz mlaskają mówiąc o 990 podaniach wymienionych między zawodnikami Blaugrany. Oczywiście podopieczni trenera Josepa Guardioli są wyjątkowi pod każdym względem jednak wzorujących się na grze Messiego i kolegów jest w europie na pęczki.
Gdziekolwiek jadę, a zajmuję się piłką każdy mówi, że szczęściem wielkim dla klubu jest Jose Maria Bakero, który jako jedyny w polskiej lidze wprowadza najnowsze nowinki z preferowanego na zachodzie stylu gry. Jedyną obawą owych ekspertów jest syndrom gorących głów prezesów naciskanych przez media.
Trenerzy, których poznałem. Mniej lub bardziej znani. Trenujący drużyny drugiej, trzeciej czy czwartej ligi są zgodni. Gdy trener Jose Maria Bakero dostosuje taktykę, którą namiętnie wprowadza do mentalności polskich piłkarzy przesiąkniętych polską myślą szkoleniową to osiągnie sukces. Jednak trzeba mu dać czasu. Jest w połowie drogi.
Pewnie znajdzie się tu wielu krytyków i mają prawo głosić swoje słowo na całym świecie. Jednak, jeżeli przyjdzie moment, w którym wsiądziemy jak Barca na przeciwnika i całe 90 minut będziemy siedzieć na Legii jak przez drugą połowę finału Pucharu Polski czy w niektórych momentach ostatniego meczu ze stołeczną drużyną, to ja wole poczekać. Jose Maria Bakero masz moje błogosławieństwo.
Źródło: KKS Lech Poznań