Artjom Rudniew
- 11 goli w siedmiu meczach zobowiązują mnie do jeszcze cięższej pracy, więc nadal będę się starał zdobywać gole dla Lecha – obiecuje zdecydowany lider klasyfikacji strzelców piłkarskiej T-Mobile Ekstraklasy.
Artjom naszą rozmowę muszę zacząć od gratulacji dla Ciebie oraz kolegów za wspaniały mecz i okazałe zwycięstwo z wiceliderem tabeli z Białegostoku.
- Trudno mi ocenić mój występ. Napastnik musi przede wszystkim wykonywać swoją pracę, czyli strzelać bramki. Teraz jestem związany z Lechem i tylko on mnie teraz obchodzi. Czuję się z nim bardzo związany. Zrobię wszystko, co się tylko da, abyśmy wygrywali, jak najwięcej spotkań i tak do końca sezonu.
Gole z ekipą Jagiellonii pomogły Ci przejść do bogatej i barwnej już historii „Kolejorza”. Wiesz o tym, masz tego świadomość…?
- Oczywiście, że o tym wiem! Czytałem o tym w internecie, oglądałem filmy na ten temat w jednym z portali internetowych o tym. Doskonale wiem też, że moje trzy hat-tricki, to najlepszy jak na razie wyczyn w historii Lecha, ale ja zamierzam pracować dalej.
7 kolejek T-Mobile Ekstraklasy i 11 goli na koncie. Tak miało właśnie być? (uśmiech).
- Szczerze to nie wiem jak miało być (uśmiech). 11 goli w siedmiu meczach zobowiązują mnie do jeszcze cięższej pracy, więc nadal będę się starał zdobywać gole dla Lecha. Piłka nożna polega na tym, że trzeba strzelić z każdej pozycji, nawet z takiej, jak po uderzeniu Stilicia z połowy boiska. Jeśli chodzi o gole to takich planów nigdy staram się nie robić, absolutnie. Co będzie, to będzie. Tylko Bóg to może wiedzieć i osądzić. Powtarzam jeszcze raz: najważniejsze nie są bramki Rudnieva, choć nie mam nic przeciwko (śmiech), ale ważne, by wygrywał Lech!
W potyczce z Jagą byłeś gwiazdą całego spotkania. Usunąłeś w cień samego Tomasza Frankowskiego, czyli jedną z gwiazd, a może nawet i legend T-Mobile Ekstraklasy…
- Tomasz Frankowski, to jest dobry piłkarz, legenda ligi, bo zagrał wiele meczów i zdobył wiele bramek. Mam do niego naprawdę duży szacunek zresztą, jak do każdego innego piłkarza, z którym grałem, albo przeciwko, któremu grałem, bądź jeszcze zagram. Na boisku jednak interesuje mnie moja gra oraz postawa tylko mojego zespołu. Na boisku interesuje nas tylko dobra gra oraz zwycięstwa.
A co sądzisz o kibicach w Poznaniu oraz o ich proteście?
- Dla mnie brak dopingu to jest kompletna katastrofa. Ja chcę, żeby oni kibicowali. Dla drużyny to bardzo ważne jest. To, co robię na boisku, robię tylko dla kibiców, rodziny oraz siebie. Uważam, że kibice powinny dawać z siebie wszystko przez 95 minut, a nie tylko 10 minut. Oni muszą być z nami. Choć ich protest staram się oczywiście zrozumieć oraz uszanować. Nadal bardzo szanuję i cenię kibiców, bo na Łotwie, czy Węgrzech, to o kibicach nie ma co mówić. A Poznań, to zupełnie inny kibicowski świat. Nie ma nawet większego sensu porównywać tego.
„Rudi” zdradź proszę, czy napastnikiem jesteś od zawsze, czy również zdarzało Ci się grywać wcześniej jeszcze na innych pozycjach?
- Ja od zawsze byłem napastnikiem Gra jako napastnik, to dla mnie jest naturalne, normalne. Ja nie miałem absolutnie żadnych wątpliwości, że chcę strzelać gole, dawać radość kibicom, a także zwycięstwa swojej drużynie.
Przypomni proszę kibicom, jak trafiłeś do Poznania i do Lecha Poznań…
- Zanim znalazłem się w Poznaniu, to byłem wyróżniającym się piłkarzem na Łotwie, a później na Węgrzech. Później były jakieś oferty zagraniczne, nawet z Rosji, ale były one mało konkretne. A ja za wszelką cenę chciałem iść dalej, jeszcze bardziej rozwinąć się piłkarsko. Wśród ofert była też propozycja z Poznania. Bardzo konkretna i perspektywiczna. Czułem, że to moja szansa, że musze wyjechać. Muszę szansę daną od losu, czy Boga wykorzystać. I tak w skrócie trafiłem do Lecha, choć tak naprawdę nie wszystko od mojej osoby zależało.
Co wiedziałeś o Poznaniu, a co wiesz teraz, jak Ci się podoba Poznań?
- Poznań to jest bardzo interesujące miasto. Z pięknym Starym Rynkiem, zabytkowymi kamienicami, muzeami. Oczywiście pięknym stadionem, ale również fanami na miarę Ligi Mistrzów! Ludzi z innego, o zupełnie innej kibicowskiej klasie. Nawet na świecie. Ma bardzo wiele ciekawych i urokliwych zakątków. Jest tu naprawdę super! Lepiej niż sobie nawet wyobrażałem, czy mogłem przeczytać, obejrzeć wcześniej w internecie, bo wcześniej wiedziałem, że Lech jest bardzo medialnym, najpopularniejszym klubem w swoim kraju. Miałem także świadomość, że jest takie miasto, jak Poznań. Miasto o długiej i bogatej historii. Bardzo ważne dla całej Polski. No i w zasadzie naprawdę niewiele więcej. Teraz z każdym dniem wiem więcej, i więcej.
Jakie masz dalsze plany na ten sezon, jakie masz dalsze oczekiwania związane ze swoją osobą, czy sportową karierą?
- Chcę strzelać bramki, chcę, by Lech był najlepszy w Polsce, a może i nawet Europie. Oczekuję od siebie dalszego rozwoju sportowego. Chciałbym za jakiś czas spełnić swoje marzenie sportowe, czyli grać jak najlepiej, strzelać gole dla dobrych drużyn. A jeśli szczęście dopisze, to trafić do któregoś z klubów czołowych lig w Europie. Bundesliga, może liga angielska? Czas pokaże, zobaczymy, co przyniesie i zapisał dla mnie los.
Rozmawiał: Kamil Klin
Współpraca: Redakcja „Naszego Głosu Poznańskiego„.
Sylwetka Artjoma Rudnieva
Data i miejsce urodzenia: 13 stycznia 1988, Dyneburg, Łotwa
Wzrost: 178 cm
Waga: 72 kg
Narodowość: łotewska
Stan cywilny: żonaty (żona Santa)
Pozycja: napastnik
Pseudonim boiskowy: „Rudi”, „Kałasznikow”
Numer na koszulce: 16
Kariera zawodowa: 2006-2008 FC Daugava 38 (14), 2009-2010 Zalaegerszegi TE 30 (20), 2010 Lech Poznań 44 (28).
Czy wiecie że….?
- Artjom Rudniew nie musi zbytnio spieszyć się na poranne treningi… Dlaczego? Ponieważ mieszka blisko poznańskiej areny Euro 2012 – około 10 -15 minut drogi pieszo. Mimo tego „Rudi” jest jednym z pierwszych meldujących się na zajęciach oraz zazwyczaj ostatnim, które je opuszcza.
- Jednym z bliższych przyjaciół snajpera (jeśli chodzi o drużynę) jest mieszkający w jego sąsiedztwie Siergiej Kriviec. To właśnie z Białorusinem „Rudi” spędza najwięcej czasu. Obaj swobodnie mogą porozumiewać się w języku rosyjskim. Panowie trzymają się razem od początku zarówno na treningach, po zajęciach, czy na przedmeczowych zgrupowaniach. To właśnie Siergiej opiekował się Rudniewem i „wprowadzał” go w atmosferę i zasady panujące w klubie oraz drużynie.
- Lider klasyfikacji strzelców T-Mobile ekstraklasy włada świetnie dwoma językami. Co oczywiste jest to język rosyjski, ale również biegle mówi po angielsku. Ostatnio coraz lepiej idzie mu przyswojenie języka polskiego, o czym chociażbydziennikarze przekonali się na własne uszy, podczas jednej z przedmeczowych konferencji prasowych.
Napastnik Lecha oraz reprezentacji Łotwy ma oczywiście również swoje hobby. Bardzo lubi, wręcz uwielbia… wypoczywać po ciężkich treningach. Nie ucieka także od wszelakich nowinek technicznych, które ułatwiają mu kontakt z pozostałą częścią rodziny, czy przyjaciółmi oraz znajomymi z ojczyzny.
- Sporo oglądam tutaj rosyjskiej telewizji, śledzę przez internet, co się aktualnie dzieje, czy wydarzyło się w moim kraju. Korzystamy z moją małżonką ze skype – a oraz wszelkich innych wynalazków, by być w stałym kontakcie z najbliższymi – mówi nam łotewski napastnik.
Opracował: Kamil Klin/ „Nasz Głos Poznański„
Źródło: KKS Lech Poznań